Kategorie: Wszystkie | film | muzyka | pozostałe
RSS
środa, 20 marca 2013

rok wydania: 2012

wydawca: DIY

pobierz album

 

Skoro już tak wpadliśmy w pułapkę (z ang. "trap" - skumajcie dwuznaczność tego lingwistycznego suchara) mikstejpowej dyskografii Gucciego, to spójrzmy co tam wcześniej wymodził, a o czym wcześniej nie mówiliśmy.

Omawiane dziś, dumnie zatytułowane wydawnictwo, to ciąg dalszy kolekcji klasyków opublikowany w 2010 roku. Klasyków mówisz... Jasne, jest tu parę naprawdę sympatycznych fragmentów - szczególnie zwracają uwagę te z bardziej rozśpiewanymi fragmentami ("To War", "Jewelry"). Intryguje również hiszpańska gitarka w, nomen omen, "Spanish Plug". W ogóle to w ogólnym wydźwięku całości znacznie pozytywniej brzmiący materiał niż to, co ostatnio Gucci proponuje. Gdyby robić Best Of z jego całej dyskografii, to rzeczywiście znajdzie się tutaj paru mocnych kandydatów. Z całym szacunkiem jednak, ale to co tu słyszymy to są klasyki w tak małej skali, że ledwo pod mikroskopem widocznej.

 

najlepszy moment: TWO DOPE BOYS

ocena: 6/10

18:12, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 marca 2013

rok wydania: 2013

wydawca: DIY

pobierz album

 

Tak jak wczoraj wspominaliśmy - 15 marca premierę miały dwa mikstejpy Gucciego. "Trap Back 2" mamy omówione, czas zatem na "EAM".

No cóż, najlepszym partnerem w rapie Mane'a pozostaje wciąż Waka Flocka Flame. Ani Future'owi, ani też Young Scooterowi nie udało się wykrzesać z legendy trapu tyle co autorowi "Flockaveli". Nie inaczej jest z praktycznie nieznanym (jeszcze) Young Dolphem, choć też nie jego powinno się jednak winić za mieliznę zawartą w tych 50 minutach. W sumie to ciekawa sprawa - wczoraj słuchałem sobie na youtubie różnych kompilacji trapowych instrumentali i uderzyło mnie, jak w takich okolicznościach te bity się zajebiście bronią. Lubię też samego Gucciego, za jego rozleniwiony, wręcz znudzony styl rymowania - jakże odmienny od rozkrzyczanego Flame'a (w tym prawdopodobnie tkwi efektywność ich kolaboracji). A jednak jakimś cudem te dwa plusy znów dały minus i mixtape nie do przejścia w całościowym odsłuchu. Jasne, to "tylko" mikstejpy, ale jednak może ktoś by powiedział Gucciemu, że i na tym polu działalności warto byłoby zachować umiar?

 

najlepszy moment: STORY

ocena: 6/10

22:01, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 marca 2013

rok wydania: 2013

wydawca: DIY

pobierz album

 

Gucci Mane nie zwalnia tempa. Tego samego dnia - 15 marca - wydał trzeci i czwarty tegoroczny mixtape. Dziś omawiamy pierwszy z nich.

Wydany w zeszłym roku "Trap Back" niespecjalnie zapadł mi w pamięć, więc nie miałem wielkich oczekiwań w związku z jego sequelem. I rzeczywiście - jest to obniżka formy po naprawdę niezłych Trap Godach. Niby nie jakaś znacząca. Ale o ile przy tamtych mikstejpach miałem problem z wybraniem najlepszego tracka, tak tutaj po pierwszym odsłuchu absolutnie nic mi nie zostało w pamięci. Leci w tle drugie odtworzenie i dalej nic. Ktoś zarzuci - nie bezpodstawnie zresztą - że co to za ocenianie muzyki po dwóch odsłuchaniach. Umówmy się jednak - Gucci Mane to nie jest typ artysty, w którego twórczość warto się wgłębić. A już na pewno nie, jeśli chodzi o mikstejpy. Nie sądzę też, aby wielkim aktem ignorancji było uznanie, że możemy zamknąć temat i przejść do bardziej konstruktywnych opcji na wieczór.

 

najlepszy moment: PLAYIN WITH THE MONEY

ocena: 6/10

21:58, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »

rok wydania: 2013

wydawca: DIY

pobierz album

 

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią - oto druga recka na dziś.

Nie trzeba było czekać długo na następcę "Trap God", bo zaledwie cztery miesiące. Przeczuwam zresztą, że na "dwójce" ten cykl się nie zakończy. I dobrze.

Bo słowo "awangarda" nie zaplątało się przypadkiem do wcześniejszej recenzji. Diagnozę z tamtej recenzji moglibyśmy zacytować także na potrzeby tej notki - jako całość materiał jest ciężki do przejścia (tym bardziej, że to aż 79 minut muzyki), ale słuchany wyrywkowo pozwala docenić kunszt, z jakim aranżowane są te kawałki. Może mi już zupełnie mózg zlasowało od słuchania tych rapów, ale takie utwory jak "Squad Car" pokazują, dlaczego trap gatunek jest popularny także w kręgach, nazwijmy to, akademickich. Serio - te paranoiczne dźwięki, z jakich poutykany jest podkład tego kawałka, prędzej usłyszymy na TVP Kulturze niż MTV. Wspomnianą awangardą można też tłumaczyć mniejszą niż w przypadku "jedynki" melodyjność tego materiału. A jeśli już przytrafia się coś chwytliwego, to podszyte jest to na tyle nietypową wibracją (Morcheebowa wersja triphopu w "Fly Shit", odpryski reggae w "Runnin Circles"), że zupełnie pozbawiającą możliwości wtłoczenia piosenki w ramy rap-hitu. I nawet ficzuringi Lil Wayne'a czy Wiz Khalify na niewiele się zdają. 

Odrobinę słabiej niż na jedynce, ale wciąż na poziomie, którego zupełnie się nie spodziewałem w kontekście Gucci Mane'a.

 

najlepszy moment: FLY SHIT (FEAT. LLOYD)

ocena: 7/10

00:25, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 marca 2013

rok wydania: 2012

wydawca: DIY

pobierz album

 

Nie było nas zaledwie trzy dni (przerwa niezapowiedziana, zatem w ramach rekompensaty dziś dwie recki), a tu takie afery na Rapowym Południu. Najpierw świat obiegła wieść o krytycznym stanie zdrowia Lil Wayne'a, coś nawet wspomniano o ostatnim namaszczeniu. Trzymajmy za chłopaka kciuki by się wykaraskał, nawet jeśli - tak jak ja - zdecydowanie bardziej jako artystę cenimy go za koloryt, jaki dodaje współczesnej rap grze. Z kolei nie dalej jak wczoraj Gucci Mane obwieścił Twitterowej społeczności, że "disloyal nigga" Waka Flocka Flame nie jest już w jego wytwórni. Jak wiadomo, w internecie sprawy toczą się kilkusetkrotnie szybciej niż w normalnej rzeczywistości, zatem od tego czasu byliśmy świadkami mini-beefu pomiędzy dwoma dżentelmenami, a także tłumaczeniem się Mane'a rzekomym włamaniem się na jego konto. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń, w końcu nic tak nie ożywia hiphopowej sceny jak dobry konflikt. Nawet jeśli summa sumarum szkoda byłoby widzieć koniec tak solidnej "sztamy", która, nie popadając w przesadę, dała narodziny całemu gatunkowi muzycznemu.

Tyle słowem na marginesie. Dziś dalej przyglądamy się temu, co wymodził Gucci w czasie, kiedy o nim nie pisaliśmy. W październiku wypuścił materiał który, jak już sam tytuł może sugerować, miał przypieczętować jego dominację w trapowym gatunku. Możemy więc przed odsłuchem od razu odrzucić jakiekolwiek nadzieję na odstępstwa od schematu, o eksperymentach nie wspominając. 100% trapu, w podkładach, w rozleniwionej nawijce Gucciego, też w doborze gości ("obowiązkowy"" Waka Flocka Flame, Future, ostro promowany przez Mane'a Young Scooter, ale też Rick Ross i T-Pain). I muszę przyznać, że o ile materiał jako całość robi przygniatające, wręcz zamulające wrażenie, tak biorąc jego wycinki pod ściślejszą analizę trudno odmówić tym trackom swoistej finezji. Najlepsze tego przykłady - "Shooter" czy zamykający całość "Get Lost". Beat tego pierwszego jest rozcieńczony tak psychodelicznymi niemalże dźwiękami, że w połączeniu z ciekawym storytellingiem całość nie tyle intryguje, co wręcz niepokoi. Jeśli słyszeliście "Czas" Fokusa to będziecie wiedzieć o co chodzi. Natomiast "Get Lost" osadzono na tak potężnej basowej sekwencji, że wręcz ocierającej się o awangardę.

Może więc to jest klucz do słuchania rapowego Południa - na wyrywki zamiast całościowo?

 

najlepszy moment: SHOOTER (FEAT. YOUNG SCOOTER & YUNG FRESH)

ocena: 7/10

17:09, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
 Skala

10-"Ideału Potęga"

9,9-9,0-"widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem"

8,9-8,0-"będę brał cię, cię, ehe"

7,9-7,0-"joł joł, joł joł joł joł joł, wielkie joł!"

6,9-6,0-"ch** na to kładę bo i tak damy radę"

5,9-5,0-"będzie dobrze dzieciak, elo, do góry głowa!"

4,9-4,0-"to nie z mafią układy tylko szołbiznes"

3,9-3,0-to nie jest kawałek żeby się podobać"

2,9-2,0-"Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może?"

1,9-1,0-"ile dałbym by zapomnieć cię..."

0,9-0,0-"pozerskie gówna a prawdziwy rap to dwie odmienne k***a sprawy!"