Kategorie: Wszystkie | film | muzyka | pozostałe
RSS
niedziela, 30 października 2011

rok wydania: 2010

wydawca: DIY

pobierz album

 

mikstejpowo wciaz.

czas przedstawic Wam nowego gracza. Pill to kolejny obok Gibbsa (ziomek zreszta) nowa nadzieja rapu, ktora wciaz nie moze doczekac sie oficjalnego debiutu (nie liczac "Self Made Vol 1", wydanego jako kolaboracja miedzy artystami labelu Maybach Musi Group), pomimo coraz lepiej przyjmowanych mixtejpow. tyle ze o ile w przypadku Gibbsa taki stan rzeczy raczej dziwi, w przypadku Pill'a - juz niekoniecznie.

bo w sumie ciezko z "Overdose" wylapac argumenty, ktore upowaznialyby chlopaczyne do mieszania na rap scenie. poza umiejetnoscia rymowania, choc akurat ciezko poczytywac za walor cos, co murzyni maja w genach. zapamietywalna barwa glosu? nie za bardzo. osobowosc? moze w wywiadach, tu nie za bardzo sie objawia. przekaz? no niestety, Pill to encyklopedyczny przyklad murzyna poczciwego, na ktorego zywot skladaja sie glownie takie tematy jak imprezy, gangsterka, koks i sex oralny. to moze chociaz muzyka? spoko, choc idealnie plynaca z nurtem wspolczesnego wydania mainstream rapu, w ktorm karty rozdaje Poludnie (skad zreszta Pill pochodzi). nie ratuja sprawy goscie, poza Killer Mike'm raczej anonimowe typy.

rzecz tylko dla wielbicieli gatunku.

 

najlepszy moment: ON DA KORNER

ocena: 6,5/10

17:43, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 października 2011

rok wydania: 2009

wydawca: DIY

pobierz album

 

duzo sie dzieje, stad te przerwy w pisaniu. dzisiaj tez zreszta szybko sie rozprawimy z tematem.

bo w sumie ten wczesniejszy mixtejp Gibbsa jest o tyle przyjemny w odsluchu, co nijaki. ot, mainstreamowy rap, z wszystkimi jego zaletami, jak i wadami. na "st8 killa no filla" byly jeszcze jakies przeblyski innego myslenia o hiphopie, tu wlasciwie poza oldschoolowym beatem w "One Mo' Time" nic takiego raczej nie uswiadczymy. posluchajcie, a potem chyba jednak zapomnijcie.

 

najlepszy moment: TALKIN' BOUT YOU

ocena: 7/10

17:50, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 października 2011

rok wydania: 2011

wydawca: Wielkie Joł

pobierz album

 

podwojny powrot dzis mamy. ja wracam do blogowania po paru dniach przerwy, ale przede wszystkim DJ Tuniziano wraca wraz z nowym mixtejpem do konceptu blendu tworczosci Tedunia i Jay'a-Z.

no i co wiecej mozna tu dodac? ze znow wyszedl przechuj material? przeciez to bylo wiecej niz oczywiste, wszak mowimy o produkcie ze znakiem jakosci WJ. mimo wszystko jesli z gangsterska spluwa u skroni musialbym dokonac wyboru, to jednak niesmialo wybieram jedynke. raz - efekt zaskoczenia, mimo wszystko. dwa - tam fajnie wszystko splataly rozmowki Zgrywusa z Panem Carterem. tu nic takiego nie ma, sama muzyka. ktorej znow jest ogrom, chyba nawet zbyt duzo. zanim podjaramy sie jakims blendem, leci juz kolejny. niektore kawalki, jak "Roc Boys In Mielno", "Run This Merctedes" czy "Deja Suchy Vu" az prosza sie o dlugosc, ktora pozwalalaby wrzucic na imprezowa playliste. wyjatkiem "Mamy sie dobrze", tyle ze to premierowa rzecz na bicie Sir Micha (swoja droga - przekozacki track). aha, i choc pojawiaja sie wersy z "99 problems" (ozenione z... "Drin za drinem"), to samego Rubinowego podkladu znow nie uswiadczymy. no kurde, nie wierze ze zadne zwrotki nie odnalazlyby sie na nim. "Wyscig szczurow"? "Glokk"? "Zamknij Pysk"?

taki szarlatanski pomysl wpadl mi do glowy - a moze by tak ... Eldo badz Pezet... na podkladach... Nas'a?

 

najlepszy moment: MAMY SIĘ DOBRZE

ocena: 7/10

22:14, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 października 2011

rok wydania: 2011

wydawca: DIY

pobierz album

 

ooooo, o tych kolesiach to tez z pare lat tu nie bylo!

no coz, nie ma co ukrywac - przebieg kariery "Kulek" to dla mnie rownia pochyla. o wartosci debiutu nie ma w ogole co dyskutowac, zreszta rozkminilismy temat w adekwatnej recenzji. do dzis bede bronil piersia i nie sadze, by to podejscie sie zmienilo - rzecz dziejowa, kompletna, popelniona przez zespol kompletny. w idealnym swiecie po nagraniu tak kultowego albumu zespol powinien sie rozpasc, by swa dalsza dzialalnoscia nie przysporzyc chocby najmniejszej skazy swej legendzie. niestety zyjemy w swiecie dalekim od idealu, a w Polsce konkretnie, gdzie na chleb trzeba jakos zarobic. wiec panowie grali dalej, udowadniajac, ze na powtorke z megarozrywki AD 2002 nie ma szans. najblizej bylo na "Dwojce", o tyle ciekawej, ze choc z pierwiastkiem "hate" uwypuklonym az do przesady, to jednak wciaz z przebojowym potencjalem. na "2006" juz ten potencjal wyparowal zupelnie, uwypuklajac przede wszystkim brak pomyslu na postawienie kolejnego kroku w rozwoju. niby takowym bylo "Afterparty", ale juz wtedy zupelnie stracilem ochote w dotrzymywaniu Kulkom tego kroku.

mamy "2011", czas na ewakuacje. chlopaki zapowiadaja, ze tym razem juz naprawde koncza z tematem. i, niestety, biorac pod uwage singlowy track tytulowy, trudno sie nie zgodzic z decyzja Wandachowicza i spolki. sam numer zly nie jest, ale ta popowa niemalze stylistyka to nie jest kontekst, w kotrym chcialbym widziec ten zespol. choc z ostatecznym sadem poczekajmy lepiej do pelnej plyty. moze sie skusze do zapoznania z nia...

jesli zas chodzi o dzis omawiane wydawnictwo - oryginalnej wersji tu nie uswiadczymy, mamy za to 6 remixow, popelnionych m.in. przez Drivealone i Bunia z D4D. mozna latwo podzielic je na dwie, tak samo liczebne grupy. w tej pierwszej mamy remixy, w ktorych zmiany ograniczaja sie do raczej kosmetycznych zmian w aranzacji, uwypuklenia konkretnych aspektow tych melodii. druga grupa to juz czysto elektroniczna sprawa, gdzie nawet porzucana jest linia wokalna, przez co nie do konca jestem przekonany, czy dalej mozna mowic o remixie czy juz o autorskim kawalku.

nie bede ukrywal - jestem melodyjniarzem, wiec remixy z pierwszej grupy bardziej mnie robia. biorac pod uwage calosc, trudno jednak mowic o czyms wiecej niz o ciekawostce dla fanow. i spoko, choc tez pewnosci nie mam, czy wciaz moge sie do nich zaliczac.

 

najlepszy moment: EWAKUACJI PLAN (DRIVEALONE REWORK)

ocena: 6,5/10

23:39, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 października 2011

rok wydania: 2011

wydawca: DIY

pobierz album

 

dzis o totalnej swiezynce, bo mikstejpie puszczonym w siec zaledwie wczoraj.

Duze Pe znow dal o sobie znac. i fajnie. mowilismy o jego wszechstronnosci wyrazanej w rozmaitych projektach pobocznych, ale solowo staral sie trzymac nuru klasycznego hiphopu. przynajmniej do wczoraj. do premiery "Nowoczesnego HipHopu".

to, dla jakiego nurtu Pe "zdradzi" hiphop bylo wlasciwie pewne dla kazdego, kto bardziej interesuje sie jego dzialalnoscia artystyczna. tym bardziej, ze szeroko pojeta elektronika, o ktorej mowa, czesciej pojawiala sie w kontekscie jego dzialalnosci didzejskiej anizeli studyjnej (pomijajac remix album Masali). kwestia czasu bylo, kiedy Pe da szanse posluchac swych nawijek do tych wszystkich dubstepow i jungle'ow publicznosci szerszej anizeli bywalcy modnych lokali.

oczywiscie nie tylko te dwa wymienione gatunki tu slychac. de facto nawet taki laik w temacie elektorniki jak ja uslyszy, ile przeroznych rzeczy sie tu dzieje. zakres ultraszeroki, od pierdolniecia do chillu, od imprezowych bangerow do kawalkow o minorowym nastroju godnym "Zapiskow". skoro mowa o bangerach - rzeczywiscie, mixtape zasluzyl na taki a nie inny tytul, biorac pod uwage to w jakim kierunku poszedl dzisiejszy rap. jednak fani hitow pitbulla czy flo ridy raczej wystrasza sie tych dzwiekow anizeli znajda w nich cos dla siebie. poza chlubnym wyjatkiem w postaci przerobki "Na Raz" Senk Ze, slusznie wytypowanym zreszta na singiel - przy lepszej promocji naprawde daloby rade to wcisnac w playliste Eski (to nie wrzuta jakby co).

wlasnie, przerobki. przyznam ze poczatkowo dziwilem sie informacjom o tym, ze na mixtape beda skladac sie nowe wersje piosenek z dotychczasowego dorobku Pe. w koncu przewaznie taki zabieg spotyka numery/plyty, z ktorych danych artysta jest z pewnych powodow niezadowolony (np brzmienia, produkcji), a przeciez Pe absolutnie zadnego wycinka swojej dyskografii (tak, nawet kawalkow z Mezo czy Doniem) nie musi sie wstydzic. trudno nie pozbyc sie wrazenia, ze przede wszystkim chodzi o wydojenie dodatkowej kasy od wiernych fanow - choc akurat w przypadku "NHH" o czyms takim oczywiscie nie ma mowy. w kazdym badz razie - juz bezposredni kontakt z finalnym efektem uspokaja. bo owszem, prawie kazdy tytul juz pojawil sie na ktorej z poprzednich trzech plyt Pe. ale juz same teksty pod nimi sie kryjace to nawet nie tyle zaktualizowana wersja staszych tekstow (jak na remix albumie Masali), ale zupelnie nowe twory, tyle ze bardziej obficie posilkujace sie cytatami z przeszlosci. choc pod wzgledem zawartosci lirycznej, poza poruszajacym "Dobry Panie" (czyli "God Silence And Vodka" z plyty Holdcuta), najlepiej wypada "Spontaniczny Telehon", czyli kapitalne nawiazanie do juz-klasyka Pablo Pavo, wlasciwie to nawet swego rodzaju sequel.

ten mikstejpowy volumin pierwszy ponoc ma spelniac glownie role zapowiedzi wydanego na legalu Vol 2, juz nie pozyczonymi, a w pelni autorskimi podkladami. co ciekawe, wydanego znow w My Music/UMC, podobnie jak wydany 7 lat temu "Sinus". coz, mam nadzieje, ze o ile elektroniczny kierunek bedzie zachowany, Pe nie da z siebie zrobic lokalnego Pitbulla. wiecej - mam nadzieje, ze w koncu popelni jakiegos klasyka. wiem, ze stac go na to.

 

najlepszy moment: DOBRY PANIE

ocena: 7,5/10

18:45, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
 Skala

10-"Ideału Potęga"

9,9-9,0-"widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem"

8,9-8,0-"będę brał cię, cię, ehe"

7,9-7,0-"joł joł, joł joł joł joł joł, wielkie joł!"

6,9-6,0-"ch** na to kładę bo i tak damy radę"

5,9-5,0-"będzie dobrze dzieciak, elo, do góry głowa!"

4,9-4,0-"to nie z mafią układy tylko szołbiznes"

3,9-3,0-to nie jest kawałek żeby się podobać"

2,9-2,0-"Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może?"

1,9-1,0-"ile dałbym by zapomnieć cię..."

0,9-0,0-"pozerskie gówna a prawdziwy rap to dwie odmienne k***a sprawy!"