Kategorie: Wszystkie | film | muzyka | pozostałe
RSS
czwartek, 30 czerwca 2011

rok wydania: 2011

wydawca: Wielkie Joł

pobierz album

 

dzis znow o DJ Tuniziano. tym razem w duecie z DJ Grubazem, jego czestym imprezowym kompanem.

patent podobny do wczorajszego - zenimi wersy polskich raperow z amerykanskimi podkladami, zarowno old- jak i nuskulowymi, ale zawsze imprezowymi. w tym przypadku jednak sklad osobowy zawezono jeszcze bardziej. zreszta glownych bohaterow mamy odnotowanych na okladce mixtejpa. oczywiscie Tede, jego mentalny brat z Poznania Donguralesko jak i bracia Kaplinscy, czyli Pezet i Malolat. jesli ktos jeszcze watpil, czy ta zgoda miedzy bohaterami jednego z najwiekszych beefow polskiego rapu to cos powaznego czy zagrywka w celu podniesienia sprzedazy "FuckTede" - ma tu odpowiedz ostateczna.

jednak jesli mialbym wybrac swojego bohatera, to musi to byc polowa Kasta Squadu. zwrotki z "Giovanni Dziadzia" czy "To O Tym Jest Miedzy Innymi" to bossostwo totalne, encyklopedyczny przyklad absolutnie wyluzowanego plyniecia po beacie. wiem, okreslenia z dupy, ale tu naprawde wszelki opis bedzie niewystarczajacy. dodajmy jeszcze fakt ozenienia ich z "California Love" i "Get Ur Freak On" i mamy juz dwa konkretne powody dla ktorych warto obczaic ten mixtape.

slucha sie swietnie, ale jednak klade polke nizej niz "Howwa" czy "Polskie Blendery". a i tak najwieksza wartoscia jaka oferuje ten mixtape to zajawka, jak moglaby wygladac wspolna plyta Tedego, Gurala i Pezeta. ahhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh........ rozmarzylem sie.

 

najlepszy moment: GURAL - GIOVANNI DZIADZIA

ocena: 7/10

19:48, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 czerwca 2011

rok wydania: 2010

wydawca: Wielkie Joł

pobierz album

 

czas znow na polski rap. i to z jej najlepszej wytworni.

niedlugo po kapitalnym "Howwa" Tunezyjczyk zamieszkaly w Polsce wstrzasnal hiphopowymi masami kolejnym mixtejpem. patent wlasciwie banalny - polskie rapsy polaczyl z podkladami zagraniczniakow, przewaznie tymi najbardziej hitowymi - tak z aktualnych list przebojow, jak i klasyki. jakby tego bylo malo, brak tu jakiegos wiekszego konceptu - chyba ze za takowy uznac dobor reprezentantow Polski wedlug "Wielkie Joł"-owo-warszawskiego klucza. czyli oczywiscie Tede, takze z Numerem jako WFD, a takze Donguralesko, Wall-y, Smagalez, ale tez i WdoWa, Vienio czy nawet Pezet razy dwa (w reunionowym tracku z Tede "Muzyka Miejska" oraz z Malolatem). czyli teoretycznie nic zaskakujacego, wrecz banalnie.

a jednak, cholera, jak to zre!!! mistrzowski blend za blendem, z paroma totalnie rozjebujacymi momentami: "Robi Sie Przester" z "Powrocifszy" usadzony na rownie rozkrzyczanym "Ante Up" M.O.P. to czysty ogien, kawalki byly sobie przeznaczone niczym romeo julii i flip flapowi. Smagalez robia "Got Your Money" niemal tak dobrze jak ODB. a ze jest to jeden z moich rap numerow zycia, to znaczy ze NAPRAWDE jest niezle. DOnguralesko dokonuje terroru w "Candy Shopie" juz dwoma pierwszymi wersami, nawet jesli tekst "El Polako" teoretycznie niespecjalnie pasuje do klimatu takiego podkladu. podobnie Tede, ktory z Natalia Lesz uprawia "Glam Rap" na... "Mind Sexie" Dead Prez'ow. ale co z tego? slucha sie kapitalnie.

w mixtape'owej kategorii - absolutne bossostwo.

 

najlepszy moment: WARSZAFSKI DESZCZ - ROBI SIĘ PRZESTER

ocena: 8/10

21:37, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 czerwca 2011

rok wydania: 2008

wydawca: Chocolate Industries

pobierz album

 

ambitnych hiphopow ciag dalszy. jakis czas temu omawialismy firmowane przez Adult Swim skladanki wrzucane za free w siec. wracamy do tematu zatem.

co tym razem mamy? calosc otwieraja juz popularniejsi kolezkowie z Cool Kids (nie mylic z autorami "Butelek z benzyna i kamieniami", heh) z trackiem o intrygujacym tytule "88". i juz wiadomo jak bedzie. alternatywnie, futurystycznie, antypopowo. no i undegroundowo, bo jednak takie nazwy jak Kovas, Hollywood Holt czy Diverse niewiele musza mowic nawet bardziej wtajemniczonym osobnikom.

i choc wszystkie te kawalki to solidny chleb razowy do codzienniego delektowania sie, to jednak znacznie bardziej przypadly mi do gustu rzeczy wylamujace sie z rapowej konwencji, i tak juz dosc nietypowej na tej kompilacji. mowa tu szczegolnie o dwoch nazwach: Push Button Objects i przede wszystkim Free Moral Agents. intrumentale po linii Prefuse 73, u tych ostatnich za sprawa zenskich wokali nawet z komercyjnym potencjalem.

wciaz nie moge sie nadziwic, ile genialnej muzyki lezy porozrzucanej po necie. Internet to naprawde blogoslawienstwo. choc czasem glupio, ze jednak jest to transakcja jednostronna.

 

najlepszy moment: FREE MORAL AGENTS - WHEN I SMILE

ocena: 7/10

22:08, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 czerwca 2011

rok wydania: 2010

wydawca: DIY

pobierz album

 

wracamy do Rasistow.

no wiec po tym, jak narobili zamieszania debiutanckiem mixtejpem panowie postanowili pojsc za ciosem (czy raczej za hajpem) i juz niemal pol roku pozniej wypuscili na rynek kolejna kolekcje nagran.

i choc tytul sympatycznie nawiazuje do poprzedniego wydawnictwa, to z taka totalna powtorka z rozrywki nie mamy do czynienia. skillsow rapowych nie zdazyli rozwinac, ale juz muzycznie jest inaczej. przede wszystkim - niemal calosc materialu powierzyli producentom zewnetrznym. i to nie byle jakim - kazdy zorientowany w scenie producenckiej wie, ze choc Diplo, Scoop Deville czy Boi-1da to relatywnie swiezutenkie marki, to juz rozdajace kkarty w grze i to najwiekszym - Eminemowi, Snoop Doggowi czy M.I.A. dodajmy jeszcze faktyczna obecnosc w featuringach m.in. El-P i "pozorna" Quincy Jonesa czy Jay-Z i mozna uznac, ze tych trzech Hindusow juz sa obecni na salonach showbizu.

no dobra, ale co poza intrygujaco wygladajaca lista plac wiaze sie z obecnoscia tych producentow? przede wszystkim - jest profeska. oczywiscie to wciaz muzyka, ktora moze spowodowac wymiaty i nieprzyjemne swedzenie u fanow 50 Centa czy Mezo. i nie pomoga kapitalne cytaty z The Doors, Enigmy ("Return To Innocence"!) czy Kraftwerka, "ratujace" aspekt melodyczny tej plyty. ale brzmi to wszystko tak, jakby panowie uznali, ze na podkladach takich slaw nie wypada sie wrecz wyglupiac. i tu niestety tkwi przyslowiowy pies pogrzebany. oczywiscie nie mozna wiecznie krecic sobie beki (czyzby?), o czym wiedzieli Beastie Boys i Dick4Dick, a nie wiedzial Big Cyc. ale zeby juz po pol roku wydoroslec? troche szkoda, zwlaszcza ze nie rekompensuja to wlasciwie niczym innym. przebojowsc jest chyba nawet jeszcze mniejsza niz wczesniej, rapsy - jak juz wspomnialem - jeszcze nie sa najsilniejsza strona pod wzgledem technicznym... odnotujmy jednak dwa chlubne wyjatki. pierwszy to track tytulowy na beacie Scoopa i z featem El-P, kawal skurywysynsko schizofrenicznego gowna. i rzecz z zupelnie przeciwleglego bieguna - "Fashion Party", powstaly przy udziale elektropopowcow z Chairlift. wyszla z tego rzecz zdecydowanie odstajaca stylistycznie, ale co z tego skoro ultra-przyjemna?

moze ocena bylaby wyzsza, gdyby pokuszono sie o lepsza selekcje. lepsza? oni tu wrzucili prawie 80 minut muzyki, 20 kawalkow!! zapewne sa ludzie, ktorzy lubia uczucie przesytu. sorr, to nie moja druzyna, ja tu zwyczajnie wymiekam. co innego, gdbysmy mowili o trwajacym tyle secie koncertowym - w sume szkoda, ze z plotek o wystepie na Off Festivalu nic nie wypalilo. czekamy zatem na pierwsza oficjalna, niedarmowa plyte. oby nie byli tym razem tak szczodrzy w obdarowywaniu piosenkami.

 

najlepszy moment: FASHION PARTY (FEAT. CHAIRLIFT)

ocena: 7/10

22:27, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 czerwca 2011

rok wydania: 2010

wydawca: DIY

pobierz album

 

choc rap, tak jak koszykowka czy gangsterskie porachunki, jest domena czarnych, to jednak wsrod najbardziej inspirujacych wykonawcow gatunku bezproblemowo mozna znalezc mniejszosci rasowe. czy do Latynosow z Cypress Hil,  Zydow z Beastie Boys i Polakow z Molesty Ewenement dolacza wkrotce Hindusi z Das Racist?

papiery na rozdawanie kart w rap-grze maja. choc podobnie jak BB z osobna technika nie porazaja, tak jako raperzy jak i producenci, to razem tworza druzyne ktorej juz teraz polowa maintreamowych raperow moze sandaly czyscic. przyznam szczerze, ze nigdy w zyciu nie poznalem lepiej zadnego Hindusa, wiec nie wiem jak tam z ichniejszym poczuciem humoru. kolesie z Das Racist (10 punktow do zajebistosci za sama nazwe) sprawiaja wrazenie, jakby Monty Pythona mieli we krwi. absurd pogania kolejny absurd tak w lirykach, jak i w dosc czasem kuriozalnych podkladach, na ktorych ow liryki sa osadzone. muza perfekcyjna do wielogodzinnej sesji z szisza.

jak wiadomo jednak, nawet najbardziej otwarty umysl moze miec opory w przyswajaniu chocby obiektywnie najbardziej wymiatajacych brzmien egzotycznych jesli nie ma jakichkolwiek swojskich punktow zaczepienia. poradzil sobie z tym System Of A Down do swoich ormianskich melodii wplatajac Slayerowa moc, Dac Rasist wspomaga sie umiejetnie samplami z innych mocarzy altrapu jak Ghostface Killah, A Tribe Called Quest czy Madvillain. a jesli byloby malo, to i kawal konkretnego reggae skleca pod samplerskim patronatem Boba Marley'a ("One Dollar Car"), dadza slodziutki pop refren ("Coochie Dip City") czy poprosza o podrasowanie tracka znajomego remixera ("Shrty Said").

i tylko w jednym paradoskie jest problem. czesto ocene plyty ratuje to, ze calosc wypada lepiej niz suma poszczegolnych elementow. z "Shut Up, Dude" jest zgola odwrotnie - na wyrywki album to czysty ogien, niemniej odsluch na raz wszystkich 17 kawalkow troche gasi entuzjazm, jesli obcujemy z kolekcja publikowanych wczesniej pojedynczych kawalkow anizeli sojnym konceptem. niemniej i tak znac wrecz trzeba.

 

najlepszy moment: SHORTY SAID (GORDON VOIDWELL REMIX)

ocena: 7,5/10

17:19, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
 Skala

10-"Ideału Potęga"

9,9-9,0-"widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem"

8,9-8,0-"będę brał cię, cię, ehe"

7,9-7,0-"joł joł, joł joł joł joł joł, wielkie joł!"

6,9-6,0-"ch** na to kładę bo i tak damy radę"

5,9-5,0-"będzie dobrze dzieciak, elo, do góry głowa!"

4,9-4,0-"to nie z mafią układy tylko szołbiznes"

3,9-3,0-to nie jest kawałek żeby się podobać"

2,9-2,0-"Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może?"

1,9-1,0-"ile dałbym by zapomnieć cię..."

0,9-0,0-"pozerskie gówna a prawdziwy rap to dwie odmienne k***a sprawy!"