Kategorie: Wszystkie | film | muzyka | pozostałe
RSS
czwartek, 28 lutego 2013

rok wydania: 2012

wydawca: Wielkie Joł

pobierz album

 

Dawno polskich rapsów tu nie było, co?

Cóż, w kwestii przewidywania przyszłości wypadam gorzej nawet od Majów. Omawiając EPkę B.R.O. "Next Seven" w wakacje '11 niespecjalnie wróżyłem mu przyszłość w polskim rapie. OK, bądźmy szczerzy - tak byłem o tym przekonany, że ominął mnie moment, kiedy chłopak awansował do rapowej ekstraklasy. Może nie czołówka tabeli, ale umówmy się - trzecie miejsce na OLiSie i 60 tysiaków fanów o czymś swiadczą, choć oczywiście dostrzegam kuriozalność sytuacji mierzenia popularności za pomocą sprzedaży płyt W POLSCE i fejsbuka. Należy się zjawisku przyjrzeć bliżej.

Jak wiadomo, w XXI wieku, zwłaszcza w rapowym gatunku, miarą popularności jest także liczba hejterów. I w tej kategorii B.R.O może poszczycić się sukcesami. Od których bynajmniej się nie odżegnuje - nie zdziwiłbym się, gdyby jego pierwszy tatuaż głosiłby hasło "psy szczekają, karawana jedzie dalej". Dobra, drobna uszczypliwość. Choć skubany prowokuje, aby z czystej przekory popłynąć z tematem razem z innymi. Tyle, że akurat ja nie mam problemu z tym, że chłopak zgrywa kozaka większego niż Sienkiewiczowski Bohun. Bo kiedy to niby pewność siebie, nawet na granicy przesady, stała się wadą? Nie mam też problemu z tym, że z perspektywy postronnego obserwatora młodzian zachował się cokolwiek niepoważnie, w ostatniej chwili decydują się na wydanie debiutanckiego legala w Urban Records zamiast Wielkie Joł. Oficjalnie Wielkie Joł dalej wspiera go swym patronatem, więc jeśli wytworzyły się jakieś kwasy z tego powodu, to sprytnie zamietli je pod dywan i nie ma co ich stamtąd wyciągać. Inna sprawa, że można poczytywać to za świadomość tego, co chce się osiągnąć - a z całym szacunkiem dla WJ, ale trudno nie zauważyć, że mają dość specyficzne podejście do wspierania wydawnictw innych niż tych sygnowanych przez Tedego (WuWunio, ja wciąż czekam).

Problem mój z B.R.O jest znacznie bardziej prozaiczny - za dużo rapuje o Niczym. No chyba, że ktoś lubi słuchać rapu o byciu zajebistym i olewaniu hejterów (hmm, jak zauważyliśmy w pierwszym akapicie - całkiem dużo osób). Owszem, jestem świadom swojej hipokryzji, rozpisując się dzień w dzień o rapsach zagranicznych, których zakres tematyczny jest równie szeroki, a mimo to niespecjalnie ten fakt krytykując. Ale parafrazując Andrzeja Wajdę - jestem Polakiem, więc słucham po polsku i zwracam uwagę na to, co się do mnie rapuje. Choć gwoli sprawiedliwości to problem nie dotyczy tylko B.r.o. Ba, nie dotyczy nawet tylko młodych raperów, ale i całego ich pokolenia. Tu moglibyśmy polecieć w sporą rozkminę socjologiczną, który uformowałaby się niechybnie w jeden wielki diss na coraz głupsze społeczeństwo. Nie miejsce jednak na to, więc spuentuję wywód w ten sposób - B.R.O rapuje o niczym, bo o czym niby ma rapować? O fejsbuku? O ajfonach? O piąteczkach, zarówno tych w dzienniku, jak i w kalendarzu?

Ale, ale. Nawet jeśli finalnie storytelling w "3 dniach" wypada raczej średnio, to pokazuje on, jak i  diss w "Czysta Brudna Prawda", że mając konkretny temat chłopak potrafi wykrzesać z siebie sensowne wersy. Więc może warto poczekać, aż chłopak skolekcjonuje więcej doświadczeń życiowych, które przerodzą się w konkretną treść. Bo akurat forma już jest i to akurat trudno zakwestionować. No, chyba że się jest już nawet nie hejterem, a debilem.

(o DJ Tuniziano i serwowanych przez niego blendach świadomie ani słowa; to przecież oczywiste, że głównie im ocena mikstejpu jest taka a nie inna) 

 

najlepszy moment: POMIMO WIATRU

ocena: 7/10

23:34, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lutego 2013

rok wydania: 2011

wydawca: DIY

pobierz album

 

Dobra, kończymy z koleżką.

Nawiązanie okładkowo-tytularne do słynnego dzieła Quentina Tarantino teoretycznie powinno być odbierane wyłącznie w kategoriach humorystycznych. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż Gunplayowi zdarzyło się być oskarżanym o sympatie pronazistowskie (raczej nieczęsto zdarza się, by ktoś tatuował sobie swastykę na plecach, a jeszcze rzadziej zdarza się to u czarnoskórych, więc w sumie LOL; inna sprawa, że swastyka - jak słusznie zauważył w jednym z wywiadów Gunplay - została ograbiona ze swego pierwotnego znaczenia), całość nabiera dodatkowego smaczku. Szkoda jednak, że równie ryzykownych chwytów zabrakło w samej muzyce. Chyba że kogoś grzeje kolejna porcja trapowych bitów, ficzuringi Rick Rossa i Waki Flocki Flame oraz kolejny powrót Diddy'ego do rapowania. Swoją drogą zauważyliście, jak niewiele gwiazd gatunku sprzed lat zasymilowało się ze współczesnym rap-środowiskiem? Jay-Z, Snoop, Eminem czy Nas jeszcze jakoś się odnaleźli. Ale gdzie DMX, Pharrell, Ja Rule czy Redman? Tego ostatniego nie przypadkiem tu przywołuję, gdyż w rapie Gunplay'a da się odczuć podobny poziom zwichrowania psychicznego co u partnera Method Mana, a i wizualnie nawet całkiem podobni. Nie muszę oczywiście dodawać, co ich różni. Całkiem udane "Miss Me" czy "All On You" w niewielkim stopniu tę różnicę niweluje.

 

najlepszy moment: ALL ON YOU

ocena: 6,5/10

22:52, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lutego 2013

rok wydania: 2010

wydawca: DIY

pobierz album

 

OK, sprawa jest mega dziwna.

Po pierwsze, mixtape figuruje w świadomości internetowej jako wydawnictwo autorstwa Gunplay'a. A tymczasem członek Triple C's sprawuje tu wyłącznie rolę tzw. hosta (wszystko wskazuje na to, że po polsku to będzie coś na kształt gospodarza), tu i ówdzie poprzedzając swą gadką tracki, nawet w nich nie rapując. Główną rolę odgrywa tu Lord Zoe. To druga problematyczna kwestia, z tego względu, że koleś jest totalnym no-name'm. Internet milczy na jego temat, nie zdziwiłbym się, gdyby sam Gunplay nie kojarzył już któż zacz. A powinien. Bo dochodzimy do kwestii trzeciej i najważniejszej - mixtape wymiata jak jasna cholera. Zaznaczmy od razu jednak, że opinia ta dotyczy wyłącznie podkładów, choć Lordowi nic zarzucić nie można - poza brakiem jakiejś większej charyzmy. Chłopak ewidentnie wie czym powinno się jeść hiphop. Sample, skrecze, street cred, groove, domieszka eksperymentu zarówno w formie (kontrast wyciszonych, minimalistycznych zwrotek i hałaśliwego niby-refrenu w "Pray For The World") jak i w melodii ("I Wanna Be Rich" wymierzony ewidentnie w listy przebojów, szkoda że strzału ostatecznie nie było), szczypta krystalicznie czystego oldskulu w mowie (nawiązanie do klasycznego  refrenu "The Message" w "C.L.H.") i dźwięku ("Ass Hole Fairway") i voila - mixtape, który wciąga nosem całą trap scenę.

Mixtape, który jakością przebija niejeden legal uznanych mainstreamowych marek. Takie rzeczy tylko w rapie. Warto jednak grzebać w tych całych internetach. 

 

najlepszy moment: CRAZY AS THE COME

ocena: 8/10

poniedziałek, 25 lutego 2013

rok wydania: 2011

wydawca: DIY

pobierz album

 

Wróćmy jeszcze do tego całego Gunplay'a.

Wydany w 2011 roku "Off Safety" to kolejny dowód na istnienie ścisłej zależności między natężeniem trapu w muzyce Gunplay'a a faktem, że jest on najpopularniejszym (poza Rick Rossem rzecz jasna) członkiem kolektywu Triple C's. I tym niezwykle odkrywczym odkryciem moglibyśmy zakończyć opis tego wydawnictwa. Kolejna porcja (całe szczęście, że zaledwie półgodzinna) nijakich southernrapowych bitów, ficzurów Waka Flocka Flame i tym podobnych klimatów. Jeden świetny, godny najlepszych bitmejkerów świata (fo' real, ile w tym podkładzie się dzieje!) "Skrate Up Menace" wiosny nie czyni.

 

najlepszy moment: SKRATE UP MENACE

ocena: 6,5/10

21:57, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lutego 2013

rok wydania: 2012

wydawca: DIY

pobierz album

 

Co się odwlecze to nie uciecze. Jest i zapowiadana notka o najświeższym dokonaniu Torche'a.

Czyli jednak chwilowa zadyszka. Chociaż "No AC" nie jest tak dobre jak pierwsza część "UFO", to wypada lepiej od jego sequela. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że patent członka Triple C's na rap opiera się zarówno na filarze klasycznie brzmiacego hiphopu, jak i trapowej nowoczesności. Jeśli ktoś nie będzie czuł dysonansu poznawczego przy obcowaniu z takimi trackami jak np. "Wuteva" i "No Mercy" (z gościnnymi zwrotkami Prodigy) ulokowanymi obok siebie, to powinien raczej czuć się ukontentowany. Największym rozczarowaniem w tym kontekście jawi się zamykający stawkę remix "Got Damn". Zebrać taką szajkę (Busta Rhymes, Gunplay, French Montana, 2 Chainz) na taki mierny bit? No niepoważne.

 

najlepszy moment: NO MERCY (FEAT. PROVALONE P & PRODIGY)

ocena: 7/10

16:43, rejczmen , muzyka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
 Skala

10-"Ideału Potęga"

9,9-9,0-"widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem"

8,9-8,0-"będę brał cię, cię, ehe"

7,9-7,0-"joł joł, joł joł joł joł joł, wielkie joł!"

6,9-6,0-"ch** na to kładę bo i tak damy radę"

5,9-5,0-"będzie dobrze dzieciak, elo, do góry głowa!"

4,9-4,0-"to nie z mafią układy tylko szołbiznes"

3,9-3,0-to nie jest kawałek żeby się podobać"

2,9-2,0-"Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może?"

1,9-1,0-"ile dałbym by zapomnieć cię..."

0,9-0,0-"pozerskie gówna a prawdziwy rap to dwie odmienne k***a sprawy!"