Blog > Komentarze do wpisu

Mundial 2010, dzień 19

foto: sport.pl

 

no i ostatni dzien 1/8 finalow za nami.

mozna powiedziec, ze ogladalismy dwa skrajne w swej jakosci mecze. bo spokojnie mozna uznac "pojedyne" Japonii z Paragwajem za najnudniejszy mecz tego etapu Mundialu. co gorsza, meczarnia trwala znacznie dluzej niz 90 minut. a konkretnie podstawowy czas plus polgodzinna dogrywka i w koncu rzuty karne. i zadna czesc ekhm spektaklu to bylo dokladnie to samo. niepodarnosc w skleceniu czegokolwiek (ataku pozycyjnego, kontrataku, podania, strzaly...) i gra pt "byle gola nie stracic". mozna bylo sie spodziewac takiego stylu po Paragwaju - zarowno na tym Mundialu, jak i wczesniej udowadniali, ze pilkarsko to najbardziej nietypowa reprezentacja Ameryki Poludniowej, ktorej mentalnie blizej do Grecji, Szwajcarii czy (starych!) Niemiec. ale przyznam ze po Japonii wiecej sie spodziewalem. coz, najwyrazniej spotkanie z Dania to byl ich mecz zycia i po nim wszystko wrocilo do normy.

w karnych, chyba wedlug oczekiwan, lepsi okazali sie Paragwajczycy. gratulujemy, wszak to ich pierwszy awans w historii do cwiercfinalow. no tylko ze... coz, mozna patrzec na dwa sposoby. z jednej strony - dzieki awansowi Paragwaju o wiele latwiej mialby zwyciezca meczu Hiszpania-Portugalia, bo chyba nikt nie ma watpliwosci, ze w cwiercfinale Paragwaj dostanie porzadny oklep.

on di oder hend - coz, serce boli, ze tak a nie inaczej porozmieszczano druzyny w grupach a koniec koncow takze w tabeli playoffowej. w tym kontekscie Portugalia jawi sie jako najwiekszy przegrany Mundialu. z kazdej innej grupy wyszliby z palcem w D. ich wrzucono do grupy z Brazylia, ktora nawet w slabszej niz zazwyczaj formie jest glownym faworytem do Mistrza Swiata. a jak juz osiagneli max, jaki mozna bylo uzyskac z walki w tej grupie - czyli miejsce drugie - to juz w nastepnej rundzie natkneli sie na Hiszpanie, Mistrza Erupy i Drugiego Glownego Faworyta Mundialu. pewnie, ktos powie ze jak ma sie zostac Mistrzem Swiata to trzeba wygrywac z kazdym. teoretycznie tak. ale praktycznie w takich turniejach wystepuje zjawisko pt "rozkrecanie sie". w RPA najlepszym przykladem tego sa Holandia czy - niespodzianka - Niemcy! coraz mocniejsi rywale pociagaja z soba coraz lepsza gre. kiedy trafia sie na mocnego przeciwnika na wczesnym etapie, to nawet jak sie z nim wygra to jest sie na tyle padnietym fizycznie po starciu, ze w nastepnym meczu moznaby przegrac z kelnerami z San Marino.

choc gwoli sprawiedliwosci - Portugalia sama sobie tez troche winna. o ile mozna wybaczyc olanie pierwszego meczw w RPA z WKS - no bo pierwszy mecz i sporo niewiadomyych - tak panowie dali sporo ciala w meczu z Brazylia. wprawdzie graly druzyny pewne wyjscia z grupy, no ale i tak stawka meczu byla cholernie wysoka - pierwsze miejsce w grupie i tym samym unikniecie starcia z Hiszpania. Portugalia nie stanela na wysokosci zadania. wiecej - olali temat, poddali sie w sumie bez walki. no chyba ze byli pewni, ze Hiszpanie da sie pokonac. jak sie okazalo - nie dalo. choc naprawde walczyli do konca i jedna bramka (Villa, rzecz jasna) to max jaki dalo sie ustrzelic porzepoteznej portugalskiej defensywie.

a przeciez to nie defensywa Portugalii miala byc gwiazda tego Mundialu. tu dochodzi kolejny dramat, w teoretycznie mniejszej skali. ale praktycznie... jak siegam pamiecia, kazde dywagacje na temat "gwiazd nadchodzacego Mundialu" finalnie sa warte rozbicia o kant dupy. gwiazdy rozczarowuja, a jesli juz ktos wyrasta na bohatera turnieju to raczej z rejonow, ktorych nikt by nie podejrzewal o dostarczenie wiekszych wrazen/wzruszen. nie mowie nawet tylko o aspekcie geograficznym - jak na razie w RPA najlepiej radza sobie napastnicy pokroju Forlana czy Klose, czyli kolesie zdrowo po trzydziestce. tudziez np obroncy Ghany czy Portugalii wlasnie, czyli formacji, z ktorych ciezko zrobic material na gwiazde (pominawszy bramkarzy, ktorzy jeszcze jako-tako daja rade w tym temacie).

kazdy ma (mial) oczywiscie swoje typy co do gwiazdy Mundialu 2010, ale mozna powiedziec, ze przewazaja cztery nazwiska. Messi, Kaka, Rooney i Ronaldo. Rooney odpadl juz z gry, nie wyrozniajac sie na tym Mundialu *absolutnie* niczym. Messi i Kaka wciaz walcza, ale tez zapewne sporo osob oczekiwalo od nich wiecej niz to co pokazali. najblizej spelnienia oczekiwan jest Messi - czaruje dryblingiem jak w Barcelonie, jego zasluga w sporej mierze sa kolejne zwyciestwa Argentyny. ale Messi wryl sie w pamiec nie tylko dryblingiem, ale tez i golami. a w tym temacie wciaz ma zerowe konto, jesli chodzi o wystepy w Afryce. Kaka gra dokladnie tak, jak gral w ostatnim sezonie (jesli gral) - czyli spoko, ale to-juz-nie-to-co-kiedys. choc kto wie, moze jeszcze nas czyms zastrzeli.

a Ronaldo? coz, odwolujac sie do slynnej reklamowki Nike - na pomnik nie zasluzyl. i to jest skrajny eufemizm. wyjasnijmy sobie rzecz od razu -  Cristiano to swietny pilkarz. (juz) nie najlepszy na swiecie (tu chyba bym optowal rzeczywiscie za Messim), ale wciaz piekielnie dobry, nawet jesli czasem ciezko sie na niego patrzy (ah te maslane oczka do sedziow po kazdym potknieciu sie...). co potwierdzil z Manchesterze, a przeciez w Realu tez ciala nie daje. ale zupelnie tego talentu nie widac w wystepach dla reprezentacji narodowej. mozna powiedziec ze tak krawiec kraje jak mu materialu staje, a obecna kadra Portugalii to juz zdecydowanie nie to zlote pokolenie ktore czarowalo na przelomie wiekow. dodatkowo okazalo sie, ze czynienie z niego lidera druzyny to pomysl poroniony. za duzo egoizmu pilkarskiego, za malo myslenia zespolowego, totalnie niekapitanska hierarchia wartosci. pamietam Ronaldo z roku 2004 - tam to byl brylant, wisienka na torcie druzyny trzymanej za morde przez Figo. teraz od tej wisienki ma zalezec caly smak reprezentacji Portugalii AD 2010. nie dalo sie. przykro, bo powiem wprost - w nich upatrywalem czarnego konia turnieju. moze za dwa lata na Polsce i Ukrainie. o ile nieodzowne zmiany w tej druzynie beda na tyle udane, ze sie na finaly Mistrzostw Europy zalapia. co oczywistym tez nie jest.

środa, 30 czerwca 2010, rejczmen

Polecane wpisy

  • Przeprowadzka!

    Bez czerstwych epitafiów, pożegnań, wspominek. Zamiast tego jeden internetowy adres: www.rageman.pl

  • Polska - San Marino 5:0

    foto: AFP Teoretycznie kwestia oceny wyników osiąganych we wszelakich rywalizacjach - także sportowych - jest klarowną sytuacją. Zwycięstwo - dobrze, porażka -

  • Polska - Ukraina 1:3

    Teoretycznie - wciąż istnieją szanse na awans na brazylijski Mundial i to nie tylko matematyczne. Praktycznie jednak rzecz ujmując, w najprostszy sposób - z czy

 Skala

10-"Ideału Potęga"

9,9-9,0-"widzę szczyt, a za szczytem zaszczyt za zaszczytem"

8,9-8,0-"będę brał cię, cię, ehe"

7,9-7,0-"joł joł, joł joł joł joł joł, wielkie joł!"

6,9-6,0-"ch** na to kładę bo i tak damy radę"

5,9-5,0-"będzie dobrze dzieciak, elo, do góry głowa!"

4,9-4,0-"to nie z mafią układy tylko szołbiznes"

3,9-3,0-to nie jest kawałek żeby się podobać"

2,9-2,0-"Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może?"

1,9-1,0-"ile dałbym by zapomnieć cię..."

0,9-0,0-"pozerskie gówna a prawdziwy rap to dwie odmienne k***a sprawy!"